A co na to Brock?
Pełni uznania dla niesłychanej siły fizycznej Mariusza Pudzianowskiego, niektórzy polscy publicyści i eksperci sportowi chcieli już wysyłać go do UFC, by spuścił manto Lesnarowi. Pudzian, który jest niezaprzeczalnie równym chłopem, a do tego absolutnie nie odmawiam mu ani odwagi ani woli walki – nie uniknąłby takiego starcia, co zresztą udowodnił przyjmując, bardzo na wyrost, kontrakt z Sylvią. Niestety to, czego nie wie większość nowych i nie obeznanych ze światem MMA fanów to, to że 2002 rok minął już dawno temu, a sport od tamtej pory ruszył jak z procy. My nadal jesteśmy właśnie w 2002 i wydaje nam się, że nasz Sapp rozniesie wszystkich siłą – To co, że brakuje mu techniki… przy takiej sile! Nawet przy takiej sile Brock Lesnar zrobiłby z Pudziana kotlety… Jeśli ktokolwiek oburza się na to stwierdzenie, niech obejrzy i porówna młotki („hammer fists” żeby nie było niejasności) Lesnara – chociażby w walce z Couturem, a młotki naszego wojownika w którejkolwiek z walk. Zarówno technika tych uderzeń, ale i siła ich zadawania zdaje się dzielić przepaścią obu gentlemanów. A to zaledwie jeden malutki aspekt całej „gry”. Stójka? Ok. zobaczmy – prosty Lesnara w walce z Herringiem (wystarczy obejrzeć jakieś 6 sekund tego starcia) a „proste” Pudziana z Najmanem. Klincz? Mariusz nie ma wielkiego doświadczenia w tej formie walki, umie zapleść dłonie na plecach rywala, ale „underhooki” czy nawet podstawowe rzuty z tej pozycji (z Kawaguchim udał mu się jeden i to czystą siłą) zdają się jeszcze nie funkcjonować w jego świadomości. Parter? Nie żartujmy. Cardio? Każdy widział cardio Pudzianowskiego i jasnym jest, że nie jest przygotowany na 3 czy 5 rundowe starcie.
Czyli co z tym Pudzianem…?
Wieńcząc ten wywód pragnę stwierdzić, że nie wiem jak potoczy się walka z Timem Sylvią, ale stawiając na szali swoją wiarygodność, i to już na samym początku mojej działalności na mmastation, pragnę dokonać swojej prognozy. I tak biorąc pod uwagę na to, że Mariusz sam przyznał, że chciał skończyć Japończyka w 2 do 3 minut – to prawdopodobnie właśnie w tym przedziale czasowym istnieje jego jedyna szansa na pokonanie „Maine’iaca”. Jeśli do tego dojdzie, to nie będzie to ani wynikiem technik kickbokserskich Mariusza, ani tym bardziej nie stanie się to dzięki sprawnie wykonanemu „sabmiszon”. Pudzian ma szansę na trafienie jednym z dwóch bali sosnowych, których używa zamiast rąk, w czasie, gdy będzie miał jeszcze siłę na to, by nimi swobodnie miotać. Amerykanie mówią na to „hail Mary” (strzał „na zdrowaśkę”) – my w Polsce zwiemy to „cepy”.
Natomiast, jeśli z Sylvi zostało jeszcze trochę ze starego mistrza, to „prostymi do celu” zamęczy Strong Mana, czy to pod koniec pierwszej czy w połowie drugiej rundy. A proste ma bardzo długie, tak jak zresztą i jego krzywe nogi, którymi również będzie chciał pognębić przeciwnika. Wiem, że to prognoza dwuznaczna, ale to według mnie jeden z tych dwóch scenariuszy wydarzy się za trzy dni.
Post Scriptum
Mariusz Pudzianowski mógł mieć w najbliższych latach swój świetny okres – trenowania, sparowania i walczenia we „freak matches”, których my Polacy nie mieliśmy nigdy okazji przeżywać (i mimo wszystko doceniać) jak Japończycy, a które dałyby Mariuszowi dostateczną ilość doświadczenia i obycia w ringu, do wskoczenia na wyższą półkę MMA. Wydaje mi się, że taki plan mieli ludzie z KSW i wydaje mi się, że było to dobrym planem. Ktoś podsycił wiarę w Pudzianie do dokonania rzeczy, których na dziś nie jest po prostu w stanie dokonać. Życząc mu powodzenia w walce z Timem Sylwią, zdaje sobie sprawę, że niezależnie od jej wyniku (a w szczególności od przegranej… bardzo, bardzo znacząco przegranej) straci na tym nie tylko sam Mariusz Pudzianowski ale i młoda, polska scena MMA.
Zobacz także:
- Rozważanie o Pudzianie (cz. 1)
Loco - data dodania: 21.05.2010 / 16:10
ale jestes lolem .. napisalem o niczym - stracone 3 minuty na polowe txt . pozniej nie chialo mi sie czytac LOLU
12345 - data dodania: 19.05.2010 / 16:31
Bob mylisz się, Pudzian to nie całe polskie MMA, jest popularny, ale ... są też fani, którzy interesowali się MMA jak jeszcze Pudzian wywijał na parkiecie, a nie na ringu.
Bob - data dodania: 19.05.2010 / 09:41
O jednym należy pamiętać, że polskie MMA = Mariusz Pudzianowski. Jeśli przegra, na pewno MMA straci fanów, jeśli wygra tych fanów przybędzie.
Bynio - data dodania: 19.05.2010 / 09:23
Pudzianowi na pewno brakuje doświadczenia i obycia na ringach MMA, ostatnio mówił, że do walki z Silvią podejdzie inaczej, niż do dwóch poprzednich, ale zobaczymy. Mam nadzieję, że to będzie taki freak matches, w którym Pudzian pokonuje wielkiego Silvię.
Strona główna Archiwum Patronat medialny Kontakt
Wszelkie prawa zastrzeżone - MMA Station | Realizacja: imaginacion.pl