Już w sobotę wieczorem po raz dziewiąty w swojej historii, organizacja Ultimate Fight" />

UFC 120

Data dodania: 2010-10-14 / Autor: sk1nny

UFC 120

Już w sobotę wieczorem po raz dziewiąty w swojej historii, organizacja Ultimate Fighting Championship odwiedzi Anglię gdzie odbędzie się gala UFC 120. Tak jak dotychczas na Starym Kontynencie – większość walk będzie wypełniona zawodnikami europejskimi, którzy stoczą boje między sobą, lub przeciwko zawodnikom zza oceanu (a w wypadku UFC 120, nawet zza dwóch). I tak po kolei, najważniejsze starcia wieczoru:



Preliminary Card:


Cyrille Diabaté vs. Alexander Gustafsson (205)

Najważniejsze starcie z pierwszych sześciu walk podstawowych UFC. Francuz kontra Szwed. Ten pierwszy jest na przysłowiowej fali po pięknym nokaucie Luiza Arthurta Cane. Drugi zaś po bardzo udanym debiucie w UFC (KO w 41 sekund), przegrał w pierwszej rundzie walki z behemotem w tej kategorii – Philem Davisem. Obaj panowie mają prawie dwa metry wzrostu, i obaj raczej stronią od grapplingu czy jakiejkolwiek formy walki w parterze, a zatem zapowiada się prawdziwa wojna w stójce. Stawką jest nie tylko okazja do występów na „Main Card”, ale i możliwość (dla Diabate) wspięcia się na poziom tych zawodników, którzy walczą o pas kategorii 205. W wypadku przegranej Gustafsson, (który jeszcze nie tak dawno pokonał polskiego zawodnika – Krzysztofa Kułaka na gali KSW) pożegna się najprawdopodobniej z UFC.

Rob Broughton vs. Vinicius Queiroz (265)

Choć obaj panowie debiutują w UFC, będzie to prawdopodobnie arcyciekawe starcie pomiędzy zawodnikami, którzy spokojnie sięgają limitu najcięższej kategorii wagowej. Broughton to weteran formuły M1 Global, champion federacji Cage Rage oraz brytyjski zawodnik numer jeden, jeśli chodzi o najcięższą kategorię wagową MMA. Queiroz (albodla znajomych: Vinicius Kappke de Quieroz) to ponad dwumetrowej postury Brazylijczyk, który również będzie debiutował w UFC. Walka zdecydowanie zapowiada się ciekawie, nie tylko ze względu na ogromne wymiary obu gentlemanów, ale i na szansę, jaką otwiera przed nimi organizacja w wypadku wygranej.

W pozostałych walkach spotkają się:

James McSweeney vs. Fabio Maldonado (205) – brytyjski weteran The Ultimate Fightera oraz podopieczny braci Nogueira. Panowie zmierzą się w kat 205, co oznacza dla obu zejście do kategorii niższej niż dotychczas.

Steve Cantwell vs. Stanislav Nedkov (205)
 – Amerykanin przegrał dwie ostatnie walki w UFC; Bułgar Nedkov natomiast jest do tej pory niepokonany (11 zwycięstw) i debiutuje w organizacji.

Spencer Fisher vs. Kurt Warburton (155)

Paul Sass vs. Mark Holst (155)



Main Card:


James Wilks vs. Claude Patrick (170)

Brytyjski zwycięzca dziewiątej serii TUF’a zmierzy się z trochę bardziej doświadczonym Kanadyjczykiem. Wilks choć wygrał cały program i finałową walkę programu, to nie poradził sobie z Mattem Browem (skądinąd również weteranem TUF). Potem pokonał Niemca Petera Sobottę, ale mimo wszystko nie wróży mu to dobrze w walce z Patrickiem, który dotychczas przegrał zaledwie jedną walkę w karierze, a większość z nich wygrał swoją najlepszą bronią – gilotyną. Takie też obstawiam rozwiązanie tego starcia.

Cheick Kongo vs. Travis Browne (265)

Odwieczna rywalizacja francusko angielska przeniosła się do UFC. Cheicka Kongo chyba nie trzeba przedstawiać szerszej gawiedzi MMA. Zawodnik francuski o wyśmienitych warunkach fizycznych, i doskonałej stójce… który przegrał walkę z dużo mniejszym Cainem Velasquezem i został zbity w stójce (przed uduszeniem) przez Franka Mira. Od tamtej pory (i pomimo wygranej z Paulem Buentello) Kongo nie wydaje się być tym samym zawodnikiem, który prał CroCopa i znokautował Antoniego Hardonka. Browne to kolejny dwumetrowy gigant wieczoru, który ledwo mieści się w limicie 265 funtów. W swojej pierwszej walce w UFC z Jamesem McSweeney, nie pokazał wiele, poza brutalną siłą i odpornością na ciosy, jednakże Kongo to nie McSweeney i nie powinien dać się tak łatwo zaszczuć. Kongo przez KO w drugiej.

John Hathaway vs. Mike Pyle (170)

Walka ta naznaczona jest dużym prawdopodobieństwem walki wieczoru. Anglik Hathaway, pomimo swoich zaledwie 22 lat, powoli okazuje się być w pełni oszlifowanym diamentem, gdyż w swoich 14 profesjonalnych walkach nie przegrał jeszcze ani razu, a jego ofiarami w UFC padli tacy fighterzy jak: Rick Story, Paul Taylor i sam Diego Sanchez (w ostatniej walce Hathawaya). Pyle jest natomiast mocno zaawansowanym weteranem sportu (pierwsza walka w 1999 roku – przegrana decyzją z… Quintonem Jacksonem!) i zdecydowanie nie pozwoli na pomiatanie sobą w ringu przez młodzika. Starcie to będzie z całą pewnością obfitowało w akcję, gdyż długie przestoje i markowanie walki nie są w naturze obu panów, jak i nie opłacają się jeśli chodzi o same ich kariery. Hathaway będzie starał się udowodnić, że jest zawodnikiem dojrzałym, a nie tylko utalentowanym. Pyle zaś pragnie wrócić do czasów swojej świetności. O ile Anglik nie popełni jakiegoś głupiego błędu, to jednak on uzyska przychylność sędziów po trzech rundach sowitego, obustronnego lania.

Dan Hardy vs. Carlos Condit (170)

Dan Hardy powraca do oktagonu i to na własnych śmieciach. Najbardziej nieprawdopodobny pretendent do tronu GSP (na szczęście zatrzymany tam, gdzie powinien być) zmierzy się z Carlosem Conditem – wychowankiem mistrza Yody (Grega Jacksona) i weteranem trzydziestu walk (przy 31 Hardy’ego). Amerykanin góruje nad Anglikiem pod każdym względem, jeśli chodzi o warunki fizyczne, a fakt, że trenuje pod okiem tego samego Team’u co GSP zdawałby się nie wróżyć sukcesu przeciwnikowi. Dan Hardy jest jednak zawodnikiem niesłychanie chimerycznym, i pomimo wyraźnych braków, zarówno w stójce jak i w parterze, nadrabia za nie sercem i wolą walki. Na papierze Hardy przegra tę walkę już w pierwszej rundzie. Biorąc pod uwagę jego występ przeciwko St. Pierre, oraz to, że walczy przed „swoją” widownią, można spodziewać się jednak wszystkiego. Ja stawiam na Condita i późne TKO.

Michael Bisping vs. Yoshihiro Akiyama (185)

Walka wieczoru. Bisping walczył ostatni raz w maju br., kiedy to pokonał decyzją Dana Millera. Wcześniej, na przemian przegrywał z Wanderleiem Silvą i Danem Hendersonem, oraz pokonał Denisa Kanga i Chrisa Lebena. Sexyama zaś, pomimo stoczenia fantastycznej walki na UFC 116, przegrał jednak ze średniakiem, jakim zawsze był, pokonany przez Bispinga – Chris Leben. Walka ta budzi ogromne zainteresowanie na wyspach ze względu na występ „Hrabiego” (The Count), choć wiadomo w zasadzie, że żaden z panów nie będzie w najbliższym czasie walczyć o najwyższe trofea UFC. Bisping wydaje się wyciągać wnioski ze swoich niepowodzeń, ale z drugiej strony można się po nim spodziewać raczej ciągle tego samego – ciężkiej i technicznej, ale przeciętnej siłowo pracy w stójce, dobrej obrony w klinczu i raczej nie oczekiwać obaleń (pomimo kuriozalnej próby w walce z Hendersonem). Walka rozstrzygnie się zależnie od taktyki przyjętej przez Akiyamę. Jeśli wyjdzie zupełnie bez pomysłu jak z Lebenem czy nawet Belcherem, polegnie na punkty. Jeśli będzie się starał bardziej wykorzystać swoje zdolności Judoki – może być mały „upset” w O2 Arena. Ja stawiam na Bispinga, dzięki decyzji sędziów.
 

Na sam koniec pragnę ogłosić, że staram się wrócić do pisania „zajawek” UFC i Strikeforce, oraz podsumowań gal. Będę bardzo wdzięczny za komentarze, uwagi i opinie – nie tylko dotyczące samego tekstu, ale i formuły w jakiej są prezentowane. Jeśli chodzi o sam tekst, liczę, że zaczniecie wytykać mi jakieś błędy, pominięcia czy skomentujecie „obstawienia”, które od teraz będę regularnie wstawiał do tekstów (choć dziś tylko w Main Card). W końcu jak każdy – nie jestem doskonały i chętnie przekonam się o swoich pomyłkach czy zbyt buńczucznie postawionych analizach. Udzielajcie się w komentarzach albo piszcie. Obiecuję, że wasze uwagi i komentarze nie pozostaną bez odzewu. Pozdrawiam!

 – chudzielec


Dodaj komentarz

Zastrzegamy sobie prawo do usunięcia komentarza bez podania przyczyny.








Komentarze

Administracja nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczonych komentarzy.


Zawodnicy MMA

Mamed Khalidov

Ankieta

Czego brakuje na naszej stronie internetowej ?









Strona główna Archiwum Patronat medialny Kontakt

Wszelkie prawa zastrzeżone - MMA Station | Realizacja: cady.pl